
Ostatnio wybieram jak najwygodniejsze zestawy, z racji na mój dosyć aktywny tryb życia (przy koszmarnym sezonie na ostatnie oceny i poprawki w szkole oraz jakimś tam życiu towarzyskim wciśniętym między podręczniki od chemii i matematyki trudno jest spędzić cały dzień w sukience w komplecie z wysokimi obcasami). Porzuciłam więc na jakiś czas baleriny, mokasyny, koturny na rzecz tenisówek. Dlatego od dobrego tygodnia trwam w nierozerwalnym związku z moimi vansami (jedne z najbardziej wygodnych i uniwersalnych butów jakie mam) i jeansową kurtką z lumpeksu (najlepiej zainwestowane 3 zł. w moim życiu).